Mitoplotki
Irena Wyczółkowska, poetka i eseistka, wydała w tym roku dziesiąty zbiór wierszy. Mitoplotki to jej prozatorski debiut. Krótkie opowiadanka dowodzą fascynacji antykiem i poczucia humoru w zabawie przeróżnymi wątkami zaczerpniętymi z greckich i rzymskich mitów. Antyk żyje, zdaje się mówić autorka, podkreślając uniwersalizm dawnych prawd o świecie i naturze dziejów, traktując postaci znane nam z mitologii i literatury klasycznej jako swych dobrych znajomych, czasem zasługujących na pełne współczucie zrozumienie, a niekiedy jedynie na drwinę czy wzgardę. Czytając Mitoplotki, myślimy także o tym, że ludzie chyba niewiele się zmienili w ciągu tysięcy lat: te same wady, emocje, to samo dążenie do przechytrzenia Losu. I ta sama smutna świadomość, że to starania daremne. Nowa książka Ireny Wyczółkowskiej jest całkiem inna, niż wszystkie poprzednie zbiory, choć zawiera garść dawniej napisanych wierszy. To opowiastki dla ludzi rozumnych, czytających (dziś to wcale nie takie oczywiste!), lubiących mity greckie, mających w zasięgu ręki prace Gravesa, Parandowskiego i oczywiście utwory Homera. Dla tych, którzy byli albo wybierają się do Grecji. Dla posiadających nie tylko erudycję, ale i ciekawość świata. I wiedzę o relacjach międzyludzkich, bo przecież to opowieści o nas samych, sprzed ery tabloidów i różowych pomponików. Natura ludzka wszak prawie się nie zmienia. Ulicy Równoległej, tu jeszcze bardziej przykuwa uwagę jej radosna pomysłowość, mądrość, fantazja, ofiarowany nam dar zapraszania do literackiej zabawy, do niespiesznego zamyślenia nad obrotami Fortuny.







